Dobry den! :) Przychodzę do was z kolejną recenzją, tym razem produktu, który używam od bardzo dawna - świetlikowych żeli pod oczy i do powiek od Flosleku :)
20.03.2015
6.03.2015
Denko - luty 2015
Zapraszam na lutowe denko! Tym razem bez mojego pięknego tytułowego obrazka, bo został na moim popsutym lapku :(
Denko jak to zwykle u mnie bywa, nieduże. Podziwiam dziewczyny, które denkują czubate torby, jak one to robią? Chyba im teżeci pomagają ;)
Krem do rąk Kamill. Miniaturka z któregoś beGlossy. Nie był to najgorszy krem jaki używałam, z grubsza spełniał swoje zadanie. Stosowałam go głównie na noc. Mimo wszystko, niczym specjalnie mnie nie zachwycił, wolę krem z Isany, albo coś od producentów rosyjskich.
Isis-Pharma Glyco-A 12%, enzymatyczny peeling do twarzy z kwasami. Kolejna miniaturka. Pierwszy tego typu produkt, z którym miałam styczność. Piekł po nałożeniu na twarz, co zrozumiałe, ale to uczucie szybko mijało. Pozostawiał twarz gładką, ale bez oszałamiających efektów. Nie mam problemów z naczynkami, ani bardzo wrażliwej skóry, więc chyba pozostanę przy peelingach mechanicznych :)
Dezodorant w kulce Crystal Essence, lawenda. Śliczny zapach! Zdecydowanie bardziej odpowiada mi od jego granatowego brata, choć działanie mają te same. Już kupiłam kolejne opakowanie :)
Bio IQ, produkt 2w1 do mycia ciała i włosów. Dość rzadka konsystencja, jak chyba we wszystkich produktach z tej linii, zapach całkiem w porządku. Do włosów użyłam kilka razy, sprawdzał się średnio. Można wykorzystać w podróży, lub gdy nagle zabraknie szamponu, ale do codziennego stosowania przynajmniej u mnie się nie nadawał. Włosy były oczyszczone, ale bardzo nijakie, chociaż przynajmniej się nie plątały. O wiele lepiej sprawdził się jako żel do mycia ciała. Słabo się pieni. Skład bardzo ładny, naturalny.
Bania Agafii, peeling do stóp z wulkanicznym pumeksem, olejem z igieł sosnowych, kamforą i prawoślazem lekarskim. Bardzo ładny skład, przyjemny zapach. Opakowanie praktyczne, łatwo się z niego wyciskało i nie zajmowało dużo miejsca. Sam peeling był dość delikatny i jeśli ktoś ma dużo zgrubień na stopach i bardzo twardą skórę, może być za słaby. Ja pewnie jeszcze kiedyś sobie zamówię :)
Wosk Yankee Candle o zapachu Black Cherry. Ach, mój pierwszy wosk z YC. Kiedy to ja go kupowałam :) Wybrałam wiśnię jako taki w miarę bezpieczny zapach i rzeczywiście był bardzo ładny. Podziabałam na 3 części i starczył na długo. Zdecydowanie jestem fanką tych wosków, mam ich już cały słoiczek :)
I tyle mojego denka, czy ktoś spodziewał się więcej produktów? :D Za to już mam pierwsze zużycie na konto marcowe, więc kto wie...
5.03.2015
Orientana, krem-cudeńko z żeń-szeniem indyjskim
W zeszłą środę wydarzyły się dwie rzeczy, jedna będąca źródłem mojej radości, druga - smutku i ogólnej demotywacji :( Otóż, kupiłam sobie nowy telefon! Yay! I tego samego dnia popsuł mi się komputer >__> Równowaga w przyrodzie, czy co?
Nadal będę pisała na blogu, podkradając laptopa tacie, ale nie mam tam żadnego programu do obróbki graficznej, więc zdjęcia będą mizerniejsze, i bez oznakowania - mam nadzieję, że mi wybaczycie :)
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam o kremie, którego nabyłam zupełnie przypadkowo (akurat był na promocji, a mi kończył się akurat krem), a który stał się moim ulubieńcem.
Nadal będę pisała na blogu, podkradając laptopa tacie, ale nie mam tam żadnego programu do obróbki graficznej, więc zdjęcia będą mizerniejsze, i bez oznakowania - mam nadzieję, że mi wybaczycie :)
Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam o kremie, którego nabyłam zupełnie przypadkowo (akurat był na promocji, a mi kończył się akurat krem), a który stał się moim ulubieńcem.
11.02.2015
Skład INCI - to nietrudne! [cz. 1, Wstęp]
Witam serdecznie w pierwszym poście z serii, dzięki której chcę przybliżyć wam "sztukę" czytania składów. Coraz częściej mówi się o tym, aby zwracać uwagę na to, co zawierają kosmetyki i coraz więcej osób decyduje się zgłębiać temat. Sporo jest jednak ciągle osób, które przerażają długie skomplikowane słowa czające się z tyłu opakowań, a także takich, którym zwyczajnie się nie chce. Chciałabym pokazać, że zrozumienie podstaw tego systemu na swój własny domowy użytek wcale nie wymaga dużych nakładów pracy ani doktoratu z chemii, a jeśli nie mamy ochoty, to nie trzeba przedzierać się przez wszystkie 15 składników naszego balsamu - wystarczy zwrócić uwagę na kilka kluczowych elementów, by stwierdzić, czy dany produkt spełnia nasze wymagania.
Po co mi w ogóle taka umiejętność?
Każdy z nas używa jakiś kosmetyków. Jednym wystarcza szare mydło, inni mają szafę pełną najróżniejszych specyfików, ale zupełnie się obejść bez nich nie sposób. No chyba, że w nosie mamy higienę jakąkolwiek, ale szczerze wątpię, by takie osoby zaglądały na mojego bloga ;) Nasze ciało nie jest twierdzą nie do zdobycia. Wręcz przeciwnie, substancje z zewnątrz mogą przedostawać się do środka naszego organizmu, a jednym z takich "drzwi" jest nasza skóra. Pełni ona (między innymi) funkcję płaszcza ochronnego, ale nie jest on zupełnie szczelny i niektóre substancje potrafią przez niego przeniknąć. Z tego też względu warto wiedzieć, czy to, co na siebie nakładamy, nie przynosi nam przypadkiem więcej szkody niż pożytku.
Równie ważna jest kwestia wyglądu. Z niektórych kosmetyków korzystamy w celach czysto praktycznych, by usunąć brud i bakterie z powierzchni naszego ciała. Ale to nie jedyna ich funkcja, bowiem wiele z nich ma za zadanie poprawić naszą urodę i zmienić stan naszej cery, włosów czy paznokci na lepszy. Często bywa tak, że smarujemy się kremami, nakładamy odżywki i maseczki, korzystamy z serum i peelingów, a efekt jest mizerny, albo tylko chwilowy. Czasem jest zupełnie odwrotny od oczekiwanego i nieświadomie robimy sobie tylko większą krzywdę. W takich chwilach znajomość składów przychodzi z pomocą, ponieważ mamy wówczas możliwość zidentyfikowania winowajcy i zmiany naszej pielęgnacji na bardziej dla nas odpowiednią i przede wszystkim skuteczną.
Ale wszystko przecież jest na etykiecie...
Niestety, niekoniecznie. O ile producentowi nie wolno napisać na opakowaniu rażących kłamstw, o tyle wolno im stosować różne marketingowe sztuczki, co też z ochotą czynią. Każdy chce sprzedać swój produkt i każdy przedstawia go w jak najlepszym świetle. Raczej nie spotkamy się z etykietą głoszącą "W sumie ten szampon nic ciekawego nie robi i plącze włosy". Nagminnym zabiegiem jest np. umieszczanie na przodzie opakowania nazwy jakiegoś składnika, którego obecność ma przyciągać uwagę klienta i zachęcać do kupna, a którego ilość w samym kosmetyku jest śmiesznie niska i nieznacząca. Osoba niezorientowana w takich manewrach radośnie kupi "Szampon XYZ z olejem arganowym", zwłaszcza, że gdzieś usłyszał/a, że olej arganowy ma wiele dobroczynnych właściwości, i na pewno poprawi wygląd włosów. A ktoś z minimalną wiedzą na temat składów weźmie butelkę do ręki, zerknie na INCI i z niesmakiem odstawi na półkę, bo zauważy że olej w szamponie i owszem występuje, ale jest go mniej niż 0,5%...
Zrozumienie tych wszystkich nazw jest na pewno trudne :(
Bynajmniej :) Ja sama nie jestem żadnym kosmetologiem, a chemia była dla mnie jednym z najgorszych przedmiotów w szkole, co się człowiek namęczył na tę trójkę... A składy rozszyfrowuję z przyjemnością :) Oczywiście nie znam nazw i właściwości wszystkich substancji, na pewno też nieraz umykają mi jakieś niuanse. Osoba z profesjonalną wiedzą z zakresu kosmetyki na pewno poradzi sobie lepiej i zrozumie wszystkie zawiłości. Jednak jak na moje potrzeby radzę sobie z tym wystarczająco, i jestem pewna, że każdy może się tego w podobnym stopniu nauczyć i czerpać z tej wiedzy korzyści.
Tyle tytułem wstępu :) W kolejnym poście opowiem o kilku podstawowych zasadach o jakich musimy pamiętać, by dowiedzieć się, co też w naszym kosmetyku siedzi. Zapraszam!
Grudniowo-styczniowe denko
Witam ponownie!
Ostatnio na moim blogu niewiele się dzieje... W styczniu w ogóle nic nie napisałam O.o Nie mam jakoś nastroju, by usiąść i pisać notki, a wychodzę z założenia, że nie ma się co zmuszać. Naprawdę, nieraz wolałabym usiąść i nagrać filmik, gdzie po prostu opowiadam o kosmetykach. Zresztą na pewno pisałam o tym, kiedy zakładałam bloga. Niestety, pomijając moją niepewność, czy chciałabym pokazywać siebie w internecie, brakuje mi odpowiedniego sprzętu. Aparat który posiadam jest bardzo stary, i o ile do robienia zdjęć od biedy się nadaje (i tak zawsze trochę je poprawiam), to filmiki wychodzą tragiczne, samo ziarno. Tak więc pozostaje pisanie, jakkolwiek nieregularne :)
A tymczasem zapraszam na denko! W grudniu miałam tak małe zużycie, że zdecydowałam się wstrzymać z postem, i dzisiaj dostajecie zbiorcze z dwóch miesięcy - ciągle nie ma tego za wiele. Nie mam pojęcia, dlaczego u mnie wszystko tak wolno schodzi...
Zrecenzowane kosmetyki jak zwykle podlinkowane.
27.12.2014
13.12.2014
Denko - listopad 2014
Na moim blogu od dawna nie było już denka - ostatnie zrobiłam wam w . Przyznam się, że sama zatęskniłam za postami tego typu, no i zbieranie opakowań również ma swój urok ^^ Pod koniec października robiłam trochę porządków w pokoju i założyłam specjalne denkowe pudełko, w którym przez cały cały miesiąc zbierałam zużyte kosmetyki. Nie jest tego bardzo dużo, ale u mnie zazwyczaj jest nieduże zużycie. Jak zawsze, produkty które doczekały się recenzji zostaną podlinkowane. Zapraszam!
23.11.2014
Crystal Essence - dezodorant w kulce bez "aluminium"!
Jakiś czas temu miałam duże parcie na zakup dezodorantu, który nie zawiera szkodliwych związków glinu. Uważa się, że składniki te mogą być dla nas niebezpieczne, że powodują podrażnienia, że przenikają bez barierę skóry i kumulują się w organizmie. Prawda li to czy nie - trudno stwierdzić. Poszukując informacji można znaleźć, jak zwykle zresztą, przeczące sobie głosy. Jedni mówią, że szkodzi, inni dementują te opinie i nazywają je plotkami. Ja jak zwykle wychodzę z założenia, że jeśli możemy unikać czegoś potencjalnie szkodliwego, warto to zrobić. Bo może za 10 czy 15 lat naukowcy dojdą do wniosku, że jednak szkodzi, i będę sobie w brodę pluła, że jednak nie odstawiłam :) Oczywiście nie dajmy się zwariować, jako że nie da się uniknąć absolutnie wszystkiego. Ale, w miarę możliwości?
A co do samego dezodorantu, trochę odstraszały mnie koszty. Produkty które znajdowałam w sklepach z asortymentem ekologicznym i organicznym odstraszały mnie dość wysokimi cenami. Zaczęłam już myśleć, że jednak trzeba będzie wydać te 40 zł z okładem, gdy z pomocą przyszedł... Rossmann :)
20.11.2014
Październikowo-listopadowy szał zakupów :)
W ostatnim czasie mój portfel doznał sporego uszczerbku ^^; Głównymi winowajcami były zakupy odzieżowo-obuwnicze, ale i kosmetyki zrobiły w nim niemałą pustkę! Udało mi się ostatnio wybrać do Super-Pharm, mają teraz duże promocje - nie przyznam się ile tam zostawiłam, bo aż mi głupio :D Dodajmy do tego dwa pudełka beGlossy i kilka pomniejszych zachciewajek, recepta na płaczące konto gotowa ;D Ale za to jaka przyjemność, gdy patrzę na mój stosik i myślę o wypróbowywaniu tego całego dobra :)
Trudniej mi ostatnio zrobić ładne zdjęcia, wychodzę do pracy ciemno, wracam - też ciemno. A w weekendy ponuro i pochmurno. Muszę zatem polegać na świetle sztucznym, które nie jest tak dobre jak naturalne. Na szczęście tak zupełnie najgorzej nie jest.
16.11.2014
Organic Therapy - oczyszczająca maska do twarzy z ekstraktem z trufli
Wszystkie recenzje kosmetyków zaczynam zawsze od wypisania składu i przeanalizowania go, na miarę swoich możliwości. Dlaczego? Bo to, czego producent użył do stworzenia danego kosmetyku i w jakich proporcjach, ma bezpośredni wpływ na jego działanie na nasze ciało. Czasami bywa jednak tak, że pomimo świetnego składu kosmetyk nie działa tak jak bym tego po nim oczekiwała. Ta maska jest tego świetnym przykładem.
3.11.2014
Wyrok: bubel! A może jednak nie?
Czasami zdarza się tak, że kupujemy kosmetyk, który po wypróbowaniu nas nie zachwyca. Albo efekt jest wręcz odwrotny od oczekiwanego. Przyczepiamy mu więc etykietkę "do niczego" i oświadczamy, że już do niego nie wrócimy, bo nie warto.
Prrr! A może wydaliśmy nasz wyrok zbyt pochopnie?
Jest wiele czynników, które mogą wpłynąć na działanie kosmetyku, nie każdy też zadziała dokładnie tak, jak to sobie wyobrażamy. Zapraszam do przyjrzenia się kilku kwestiom, po których być może wrócimy do naszego "bubla" i okaże się, że to był jednak strzał w dziesiątkę a nie wyrzucone pieniądze. :)
1. Kosmetyk do mycia wysusza skórę.
Często powodem przesuszenia nie jest bynajmniej nasze myjadełko, ale woda. Mowa tu przede wszystkim o wodzie twardej. To właśnie ona może powodować uczucie przesuszenia i ściągnięcia po każdym myciu, szczególnie jeśli nasz produkt jest wolny od mydła, alkoholu czy SLS/SLES a my ciągle odczuwamy dyskomfort. Niestety, niewiele w takim wypadku da się zrobić. Nie zapominajmy o nakładaniu kremu/balsamu po każdej kąpieli czy oczyszczaniu twarzy.
2. Krem do twarzy zapycha pory.
Jeśli krem nas "zatyka", oznacza to na ogół, że jest za tłusty. Winę za zapychanie często ponosi parafina bądź oleje, które nie każdemu służą. Ale uwaga! Jeśli na co dzień nakładamy makijaż, zwróćmy uwagę na stosowany przez nas podkład. Być może to on jest winowajcą, a nie krem. Podejrzenia mogą okazać się słuszne zwłaszcza w przypadku, kiedy testowaliśmy już kilka różnych kremów i ciągle borykamy się z tym samym problemem.
3. Odżywka/maska obciąża włosy.
Złota zasada głosi, by wszelkie odżywki czy maski nakładać na połowę długości włosów. Pomaga to w znacznym stopniu zminimalizować ryzyko obciążenia kosmyków. Uważajmy również by nie przesadzać z częstotliwością maskowania lub nie trzymać kosmetyku zbyt długo na włosach. Dwa-trzy razy w tygodniu na 15-30 minut w zupełności wystarczy.
4. Szampon powoduje wypadanie włosów.
Wzmożone wypadanie włosów jest problemem złożonym i zależy od wielu różnych czynników, również takich jak dieta, przyjmowanie leków, pogoda czy stylizacja włosów, zwłaszcza z użyciem ciepła. Nie sądzę również, by czytelnicy blogów kosmetycznych ograniczali się tylko do stosowania szamponu ;) W grę wchodzą często odżywki, maski, wcierki, płukanki, serum, oleje i cała masa innych rzeczy. Nie wszystkie produkty będą ze sobą współgrać. Znalezienie winowajcy może być trudne! Dlatego zanim odrzucimy szampon jako kompletnie niesprawdzający się, upewnijmy się, że wypadanie włosów jest wynikiem właśnie jego stosowania, a nie czegoś innego.
5. Kosmetyk po prostu nie daje oczekiwanych efektów.
Czytając recenzje kosmetyków na blogach, forach czy nawet w facebookowych komentarzach, często zauważam, że niektóre osoby dyskredytują produkt, którego użyły raptem raz czy dwa razy. Bardzo niewiele kosmetyków tworzy się z myślą o natychmiastowym efekcie, jeszcze mniej ten efekt faktycznie daje. Często jest tak, że na wynik musimy poczekać nawet kilka tygodni! I to pod warunkiem, że wykazujemy się systematycznością. Jeśli na przykład zmieniamy żel do mycia twarzy, bo po poprzednim nas wysypało, nie możemy oczekiwać, że po jednorazowym użyciu tego nowego wypryski znikną. Proces regeneracji skóry trwa przecież dużo dłużej niż kilka dni. Dajmy sobie i kosmetykom trochę czasu, a możemy zostać pozytywnie zaskoczeni. :)
1. Kosmetyk do mycia wysusza skórę.
Często powodem przesuszenia nie jest bynajmniej nasze myjadełko, ale woda. Mowa tu przede wszystkim o wodzie twardej. To właśnie ona może powodować uczucie przesuszenia i ściągnięcia po każdym myciu, szczególnie jeśli nasz produkt jest wolny od mydła, alkoholu czy SLS/SLES a my ciągle odczuwamy dyskomfort. Niestety, niewiele w takim wypadku da się zrobić. Nie zapominajmy o nakładaniu kremu/balsamu po każdej kąpieli czy oczyszczaniu twarzy.
2. Krem do twarzy zapycha pory.
Jeśli krem nas "zatyka", oznacza to na ogół, że jest za tłusty. Winę za zapychanie często ponosi parafina bądź oleje, które nie każdemu służą. Ale uwaga! Jeśli na co dzień nakładamy makijaż, zwróćmy uwagę na stosowany przez nas podkład. Być może to on jest winowajcą, a nie krem. Podejrzenia mogą okazać się słuszne zwłaszcza w przypadku, kiedy testowaliśmy już kilka różnych kremów i ciągle borykamy się z tym samym problemem.
3. Odżywka/maska obciąża włosy.
Złota zasada głosi, by wszelkie odżywki czy maski nakładać na połowę długości włosów. Pomaga to w znacznym stopniu zminimalizować ryzyko obciążenia kosmyków. Uważajmy również by nie przesadzać z częstotliwością maskowania lub nie trzymać kosmetyku zbyt długo na włosach. Dwa-trzy razy w tygodniu na 15-30 minut w zupełności wystarczy.
4. Szampon powoduje wypadanie włosów.
Wzmożone wypadanie włosów jest problemem złożonym i zależy od wielu różnych czynników, również takich jak dieta, przyjmowanie leków, pogoda czy stylizacja włosów, zwłaszcza z użyciem ciepła. Nie sądzę również, by czytelnicy blogów kosmetycznych ograniczali się tylko do stosowania szamponu ;) W grę wchodzą często odżywki, maski, wcierki, płukanki, serum, oleje i cała masa innych rzeczy. Nie wszystkie produkty będą ze sobą współgrać. Znalezienie winowajcy może być trudne! Dlatego zanim odrzucimy szampon jako kompletnie niesprawdzający się, upewnijmy się, że wypadanie włosów jest wynikiem właśnie jego stosowania, a nie czegoś innego.
5. Kosmetyk po prostu nie daje oczekiwanych efektów.
Czytając recenzje kosmetyków na blogach, forach czy nawet w facebookowych komentarzach, często zauważam, że niektóre osoby dyskredytują produkt, którego użyły raptem raz czy dwa razy. Bardzo niewiele kosmetyków tworzy się z myślą o natychmiastowym efekcie, jeszcze mniej ten efekt faktycznie daje. Często jest tak, że na wynik musimy poczekać nawet kilka tygodni! I to pod warunkiem, że wykazujemy się systematycznością. Jeśli na przykład zmieniamy żel do mycia twarzy, bo po poprzednim nas wysypało, nie możemy oczekiwać, że po jednorazowym użyciu tego nowego wypryski znikną. Proces regeneracji skóry trwa przecież dużo dłużej niż kilka dni. Dajmy sobie i kosmetykom trochę czasu, a możemy zostać pozytywnie zaskoczeni. :)
2.11.2014
Natura Siberica - żel pod prysznic z maliną moroszką i nie tylko
| zdjęcia przy sztucznym świetle to jednak nie to samo... |
Dziś chciałabym przedstawić wam żel pod prysznic, który mieszka w mojej łazience już długo-długo. Bynajmniej nie dlatego, że niechętnie go używam :)
Skład:
Aqua with infusions of: Aquileqia Sibirica Extract, Hesperis Sibirica Extract, Sorbus Sibirica Extract, Rubus Chamaemorus Extract, Rubus Fruticosus Extract, Berberis Sibirica Extract, Amaranthus Caudatus Extract, Vaccinium Myrtillus Extract, Phellodendron Amurense Extract; Lauryl Glucoside, TEA Cocoyl Glutamate, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl Betaine, Pineamidopropyl Betaine, Vitis Vinifera Seed Oil, Linum Usitatissimum Seed Oil, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.
19.10.2014
Kremy do twarzy Bioluxe - zielona herbata i awokado
Panuje przekonanie, że jak porządny skład i naturalne składniki, to za tym idzie również wysoka cena... Często się okazuje się to prawdą, ale jak to bywa, muszą być i wyjątki potwierdzające regułę. Jak na przykład porządny krem do twarzy za oszałamiającą cenę... 5 zł. Tak jest, jedyne pięć złotówek :) Zapraszam do przeczytania recenzji :)
16.10.2014
Podaruj odrobinę luksusu twoim stopom :)
Wszyscy chyba znają królową starożytnego Egiptu, niejaką Kleopatrę ;) Większość osób słyszała też o jej patencie na urodę: ponoć regularnie zażywała kąpieli w oślim mleku. No tak, ale Kleopatra była królową i mogła sobie pozwolić na przeróżne kaprysy, ale co z nami?
My możemy dogodzić sobie w mniejszym zakresie, i bardziej budżetowo, za to równie przyjemnie :) Czyli nie kąpiel całego ciała, a jedynie stóp, i nie w mleku oślim, a jakimś bardziej dostępnym, na przykład krowim. Zapraszam!
15.10.2014
Regeneracyjny szampon prowansalski - Planeta Organica
Szampon, którego właścicielką stałam się dość przypadkowo - był na promocji ;) Kupiłam go za 9 zł i dobrze się stało, bo inaczej żałowałabym wydanych pieniędzy...
28.09.2014
Saszetki Biovax - mini recenzja!
Być może ktoś jeszcze pamięta, jak dawno, dawno temu w Biedronce można było dostać saszetki Biovaxu ;) Wreszcie zebrałam się do opisania moich wrażeń :) Nie będzie to tak szczegółowa recenzja jak zazwyczaj, po prostu dość luźny zbiór myśli na ich temat. Zapraszam!
15.09.2014
Sole do kąpieli Champs de Provence - nie, dziękuję!
6.08.2014
Oczyszczanie twarzy z Cien - codzienny peeling i żel do mycia twarzy
Wszyscy zachwycają się micelem z Biedronki, a ja chciałabym wam przedstawić jego dwóch kolegów po fachu, dla odmiany z Lidla. :) W ogóle mam wrażenie, że Lidlowe kosmetyki są jakoś pomijane przez kosmoblogerki, a przecież w niczym nie ustępują tym Biedronkowym, a często wypadają o wiele lepiej. No, ale ja tu miałam mówić o żelu i peelingu :)
13.07.2014
Czerwcowe denko
W tym miesiącu spóźniłam się nieco z denkiem, gome! Oj, zaniedbuję mojego bloga, zaniedbuję...
Zużyć w czerwcu miałam porównywalnie do maja, było też dość różnorodnie :)
Na pierwszy rzut idą dwa kremy od Babuszki Agafii, na dzień i na noc. Jedne z moich ulubionych kremów: fajne składy, przystępna cena a do tego niasamowicie wydajne. Poczytać o nich więcej można tutaj.
Kolejnym "pustaczkiem" został micel od Yoskine, z majowego beGlossy. Był okay, spełniał swoją funkcję, ale też niczym mnie nie zachwycił. Ot, płyn micelarny jakich sporo na rynku i jestem przekonana, że jego tańsze odpowiedniki w niczym mu nie ustępują. Nie jestem oczywiście w stanie ocenić działania przeciwzmarczkowego, na to potrzeba czasu i więcej niż jednej butelki ;) Mogę za to ponarzekać na wydajność. Skończył się bardzo szybko, nawet jak na taką małą (75 ml) butelkę. A przecież używałam tylko do przecierania twarzy rano i wieczorem, jako że bardzo rzadko się maluję. Jako produkt pudełkowy jest w porządku, ale wątpię, bym kiedyś sama go kupiła.
Maseczkowo! U góry maska w płachcie od It's Skin, zrecenzowana tutaj. Na dole kolejne Biovaxy. Zrecenzuję je grupowo, mam nadzieję że wkrótce :)
Na ostatni rzut sól do kąpieli i pasta do zębów. Pierwszy produkt - tragiczny. Dawno już tak nie byłam niezadowolona z soli, czy z jakiegokolwiek w ogóle kosmetyku. Za to pasta - od Babuszki Agafii - naprawdę fajna! Moja pierwsza bez fluoru. No i kolejny produkt na mojej długaśnej liście zaplanowanych postów. Szykuje mi się kilka luźniejszych dni więc mam nadzieję nadrobić.
Ach, no i zużyłam jeszcze masełko z Alterry. Zapomniałam ustawić je do zdjęcia :( I kolejną butelkę Facelle, którą z rozmysłem pominęłam, bo pewnie będzie się pojawiać co miesiąc :)
Ach, no i zużyłam jeszcze masełko z Alterry. Zapomniałam ustawić je do zdjęcia :( I kolejną butelkę Facelle, którą z rozmysłem pominęłam, bo pewnie będzie się pojawiać co miesiąc :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




